Przodkowie
Pierwszym przedmiotem, który zobaczyłam w białym pokoju, była drewniana, okrągła taca, leżąca na podłodze i jednocześnie na ozdobnym obrusie, przypominającym mandalę. Ustawiona w centrum, mieściła palące się świece, różnej wielkości kamyki oraz muszle. Uśmiechnęłam się. W bieżące wakacje sama zbierałam muszelki charakterystyczne dla Morza Północnego, więc w kształcie stożka, w licznych odcieniach brązu. Wiatr, chociaż silny, tego dnia był ciepły i sprawiał mi, razem ze słońcem, ogromną radość.
O 17:30 za oknem Studia Jogi szczecińskie, słoneczne promienie oświetlały kamienice i korony potężnych drzew, wyrosłych – kiedyś z nasion – na pobliskim klombie. Kobiety, zebrane w kręgu, opowiadały o swoich przodkach, z potrzeby serca. Zagłębiając się w przeszłość, chciały uszanować własny ród. Zrozumieć, kim są, skąd pochodzą, jaki jest ich cel przejawienia się na Ziemi właśnie teraz.
Kiedy rysowały własne drzewa genealogiczne w skróconym zapisie, uświadomiły sobie, że są podobne w tym, iż każda ma matkę i ojca. Jakikolwiek krewny w rodzie, we wszystkich pokoleniach, ma rodziców. Kobiece serca wypełniła wdzięczność dla nich wszystkich.
Przepiękne białe hortensje, usadowione w donicach na parapetach białego pokoju – z racji bycia kwiatami – wyrosły ze zdrewniałych sadzonek.